Najnowsze Wpisy

Pih aż do znudzenia  Komentarze (0)
24. kwietnia 2017 13:55:00
linkologia.pl spis.pl

07cd260af04241fe517c36ffff509216.jpg Ile razy zdarzyło Wam się oglądać pijanych artystów na scenie? Mi wielokrotnie, ale to już czasami robi się nudne. Czekasz na koncert, wychodzi nawalony jegomość i całą zabawę bierze w łeb… Chociaż wyczyn Piha z 2011 roku na Kempie nie był chyba aż tak tragiczny. Przynajmniej nie ten.
Stałem pod sceną i słuchałem jak się tłumaczy, że problemem wcale nie był alkohol, czyżby? Może i nie, bo był w stanie nakłonić nas do wspólnego „Ty moja mordo, mordo”. Z resztą, koncert się odbył i nie był zły, właściwie bawiłem się dobrze. Jednakże chciałem wspomnieć sytuację, kiedy Pih przegiął, a było to w grudniu 2014 roku. Zapewne każdy śledzący fan rapu wie o czym mowa, a mianowicie o koncercie urodzinowym DJ-a Black Belt Grega i Phunkilla w niePowiem. Rozumiem niechęć Piha do nowego pokolenia twórców hip-hopu, do nowego flow, nowego stylu ale nie przesadzajmy, umiar w krytyce trzeba mieć. Po cholerę się wbijać na scenę i ostentacyjnie drzeć japę, że to nie jest hip hop? Tego nie mogłem przeboleć i mimo że lubię jego twórczość, posiadam całą kolekcję płyt, z takimi klasykami jak: „Kwiaty Zła”, „Dowód Rzeczowy” czy „Kino Nocne”, to takie popisy nie są mi w smak. Sory Pih, ale czasem trzeba zachować się jak na dorosłego faceta przystało a nie odstawiać takie szopki.


skatestyl : : pih

Wielkie joł, wielka zmiana Komentarze (0)
14. kwietnia 2017 13:12:00
linkologia.pl spis.pl

Jak człowiek może przejść szybką metamorfozę, inspirując się tylko jedną osobą. Krótka, lakoniczna historia mojego kuzyna, który w przeciągu trzech lat zmienił się z cherlawego techno chłoptasia w grubego fana rapu. Inspiracją dla niego był nie kto inny jak sam Tede. Któregoś słonecznego popołudnia Adrianowi wpadła w ręce płyta „S.P.O.R.T.” i tak do dziś dzień w dzień, od rana do nocy zza szyb jego auta, w który de facto spędza 90% swojego życia, dochodzą dźwięki z krążków rapera. Kiedy wybadaliśmy ze znajomymi, jak bardzo młody zafascynował się jego twórczością, postanowiliśmy kupić mu na urodziny, jego wtedy najnowszą płytę, „Nastukafszy...”.
Słuchał jej dzień i noc, dosłownie. Wtedy też rozpoczęła się jego metamorfoza. Adrian uzupełnił swoją kolekcję we wszystkie brakujące płyty, jakie Tede kiedykolwiek wydał, zmienił styl, z wąskich spodni, na baggy, z koszulek na za duże bluzy, co więcej, życie zaczął spędzać na wożeniu się golfem po mieście, słuchając na tubach „Żyję Spox!”. Wszyscy go kojarzyli, z biegiem czasu zaczął nabierać też na wadze, jako prawdziwy fan chyba naprawdę chciał stać się jego najwierniejszym fanem… Jeździł na jego wszystkie koncerty w zasięgu 200 km. Od 3 lat, dosłownie w każde wakacje jedzie do Mielna, po co? Bo Tede ma wtedy urodziny. I tak ta cała sielanka trwa w najlepsze. Z jednej strony to trochę przerażające, ale z drugiej, fajnie widzieć, że artyści mają rzeczywiście prawdziwych fanów, którzy za nimi pojadą nawet na koniec Polski, słuchając po drodze, w przypadku mojego kuzyna, „Paffistotedes”.


skatestyl : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
272829303112
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

napisz-narysuj-historie | nerwablog | jeah | wyczes | receftin | Mailing